Ustna z polaka
Komisja egzaminacyjna usadowiona za stołem w składzie: dyrektor Zb. Kujawski po mojej lewej, poetka Deluga face to face pośrodku i nasz pani polonistka Iwona Małecka po prawej stronie. Po wylosowaniu zestawu 3 pytań pozwolono mi na kilkuminutowe przygotowanie sie do odpowiedzi na stronie. Nie zapamietałem wszystkich pytań (na pewno dotyczyły róznych epok literackich), ale jedno utkwiło mi w pamięci do dzisiaj. Mianowicie chodziło o poezję Grochowiaka i Białoszewskiego. Dukam cos tam na temat, raczej ogólniki, usiłuje przypomniec sobie tytuły ich wierszy, idzie siermiężnie. Sytuacja ustaliła się. Pani Delugowa zadaje pytania, niekiedy kąśliwe, tzw. "pytanka wyciagające". "Jasny gwint" myslę, "idzie jak po grudzie. znikąd ratunku. Zaczynam wić się jak piskorz, trzepotać jak ryba wurzucona na zakręcie rzeki na piaszczysty brzeg. I nagle sytuacja zmienia się: dyrektor Kujawski odbiera telefon komórkowy (wtedy to były jeszcze aparaty o sporych gabarytach, no i tylko Dyrek posiadał takie technologiczne cudo w całej budzie) i pochłania go rozmowa z kimś na drugim końcu cyberlinii. PAni Delugowa zaczyna wodzić oczami po suficie w oczekiwaniu na odpowiedź na zadane przez siebie pytanie: "Jaki nurt w poezji reprezentowali Grochowiak i Białoszewski?" A pani Iwonka, widząc, że mam problemy z odpowiedzia na to pytanie, rzuca mi koło ratunkowe. Zakrywa z prawej strony usta i ruchem warg stara sie przekazać mi zbawienną podpowiedź: "LIN-GWI-STY-CZNY". I powtarza jeszcze raz wooolniej, aaaartykułując wyraźnie ruchyyyy swych waaaarg: "LIN---GWI---STY---CZNY!!! Zaskoczony i lekko oszołomiony sytuacją staram się skoncentrować na jej ustach, a polonistka nie ustaje w swej pomocy: "L-I-N-G-W-I-S-T-Y-C-Z-N-Y". I w końcu zajarzyłem, załapałem to słowo, złamałem kod ENIGMY płynący z ust pani IWony.Otwarły sie niebiosa, chmury sie rozstąpiły i wypłynąl z nich orlik sokół, niemal wykrzyknąłem: "LINGWISTYCZNY!!!" "REPREZENTOWALI NURT LINGWISTYCZNY". Byłem ocalony, chociaz cała sytuacja trwała kilka chwil, dla mnie wtedy spojrzenie Delugowej trwało miliony lat świetlnych, wisialo jak miecz Damoklesa. Po udzieleniu tej odpowiedzi dano mi juz spokój i podziękowano. Oczekiwałem, tak jak wszyscy, na ogłoszenie wyników, po zakończeniu egzaminu. Ocena "dobry" była w sam raz dla mnie, podobnie zresztą jak na pisemnej z polaka. Adam Małysz powiedziałby zapewne, że oddałem dwa równe, dobre skoki. I to byłoby na tyle. Byłem szczęsliwy:-)
(Rad)
